
LITERATURA FAKTU, PORADNIKI, VARIA
79
wydawnictwoalbatros.com
PODĄŻAJ
ZA PRZYWÓDCĄ
Można by mieć nadzieję, że wraz zrozwojem spo-
łeczeństw poprawi się jakość przywódców, ale na-
dal nie brakuje takich, którzy mogliby rywalizo-
wać ze swoimi historycznymi odpowiednikami
pod względem zaskakujących dziwactw...
Niejaki Saparmurat Nijazow, który władał Turkme-
nistanem przez ponad dwadzieścia lat, od czasów,
gdy dzisiejsze państwo należało jeszcze do Związku
Radzieckiego, przez okres niezależności, do swojej
śmierci w 2006 roku, wyróżnia się jako wybitny
przykład tego, że zawsze można stworzyć kult jed-
nostki, nawet jeśli owa jednostka jest ekstremalnie
głupia. Przez dwadzieścia lat dożywotnich rządów
prezydent Nijazow kierował się kaprysami, z któ-
rych prawie wszystkie były nadzwyczaj dziwaczne.
Upierał się, żeby nazywać go „Turkmenbaszą”, czyli
„przywódcą wszystkich Turkmenów”. Zakazał trzy-
mania psów wstolicy, Aszchabadzie, ponieważ nie
lubił ich zapachu. Zabronił mężczyznom noszenia
bród i długich włosów, a wszystkim – posiadania
złotych zębów.
Zakazał prezenterom wiadomości występowania
wmakijażu, bo, jak powiedział, trudno jest odróżnić
mężczyznę od kobiety. Zabronił przedstawień te-
atralnych, śpiewania zplaybacku, anawet słuchania
radia w samochodzie. Postawił swój gigantyczny
złoty posąg, który obraca się wraz zruchem słońca.
Uwielbiał nadawać swoje imię czemu tylko się dało.
Przemianował miesiąc styczeń na „turkmenbasza”,
a kwiecień zyskał nazwę „gurbansoltan” na cześć
jego matki, podobnie jak chleb. Główne miasto zo-
stało przechrzczone na „Turkmenbasza”. Wprowa-
dził publiczne święto na cześć melonów, szczególnie
nowej odmiany melona, która – niespodzianka! – zo-
stała nazwana „turkmenbasza”. Napisał książkę za-
tytułowaną Ruhnama, będącą jednocześnie zbior-
kiem poezji, autobiograą, szemraną lekcją historii
itraktatem osamopomocy. Za krytyczne wypowie-
dzi otym dziele groziły tortury. Jego znajomość była
obowiązkowym elementem egzaminu na prawo jaz-
dy. Nijazow zamknął wszystkie biblioteki, poza sto-
łecznymi, ponieważ stwierdził, że powinno się czy-
tać jedynie Koran i Ruhnamę. W stolicy powstał
wielki posąg jego książki, która się otwiera iwregu-
larnych odstępach czasu słychać jej fragmenty.
Wydawał ogromne sumy na niedorzeczne budowle,
takie jak lodowy pałac na pustyni, wielka piramida
i meczet, który nazwał „Duchem Turkmenbaszy”.
Zbudował gigantyczne betonowe schody prowadzą-
ce na odludną górę i zmuszał wszystkich urzędni-
ków państwowych do corocznej pięćdziesięciokilo-
metrowej pielgrzymki. W roku 2004 wyrzucił na
bruk piętnaście tysięcy pracowników wiejskiej służ-
by zdrowia i zastąpił ich żołnierzami; zamknął
wszystkie szpitale, poza stołecznymi, argumentując,
że jeśli ktoś zachoruje, zawsze może przyjechać do
Aszchabadu; zamienił przysięgę Hipokratesa na
przysięgę Turkmenbaszy. Wszystkie ugrupowania
społeczne ipartie polityczne musiały się zarejestro-
wać w Ministerstwie Uczciwości. Przed minister-
stwem stanął gigantyczny posąg Temidy – która,
czego nie da się nie zauważyć, zaskakująco przypo-
mina matkę Turkmenbaszy.
Ale choć Turkmenbasza był zły, a Turkmenistan
cierpiał przez dwa dziesięciolecia jego panowania,
to Nijazow wcale nie zajmuje czołowego miejsca na
liście wyjątkowo godnych ubolewania autokratów.
Byli znacznie gorsi przywódcy i prawdopodobnie
nawet bardziej niekompetentni...
Był wielkim fanem ołowianych żołnierzyków. Zbyt za-
jęty zabawą, dopiero po kilku latach od ślubu skonsu-
mował małżeństwo z Katarzyną (późniejszą Wielką,
gdy już przejęła władzę), akiedyś oddał pod sąd wojen-
ny szczura, który uszkodził jedną zjego zabawek.
Smutne panowanie francuskiego króla Karola VI,
najlepiej znanego z urojeń, że jest zrobiony ze szkła
i w każdej chwili może się stłuc, zakończyło się
krótko po tym, jak Anglicy podstępem skłonili go do
podpisania traktatu, który stanowił, że następcą tro-
nu Francji ma zostać dziedzic korony angielskiej –
co zagwarantowało kilka stuleci wojny.
fragment książki